Emo to typ muzyki, ale także postawa współczesnych nastolatków, odnosząca się do prezentowania zachowań nadmiernie emocjonalnych, sprzeciwu wobec konsumpcjonizmu, akcentowania własnego indywidualizmu.
Sam termin narodził się z podgatunku muzyki hardcore punk – emocore (emotional hardcore) charakterystycznej dla Waszyngtonu w latach 80. Członkowie zespołów takich jak Rites of Spring, Embrace, One Last Wish, Beefeater, Gray Matter, Fire Party czy Moss Icon byli bardzo spontaniczni w czasie występów, chętnie okazywali uczucia.
Trzeba jednak pamiętać, że współczesny prąd emo nie ma nic wspólnego z tamtą muzyką. Łączy się natomiast z określoną postawą życiową, wyrastająca pierwotnie ze sprzeciwu wobec agresji i materializmu amerykańskich raperów i gangsterów. Emo charakteryzuje się swoistym zamknięciem w sobie, nastawieniem na przeżycia duchowe, głębokie doświadczenia wewnętrzne (związane przede wszystkim z niespełnioną, nieodwzajemnioną, odrzuconą miłością). Stroni od jedzenia mięsa, alkoholu, tytoniu, środków odurzających, okazywania agresji. Łączy w sobie elementy charakterystyczne dla fanów gothic metalu (mroczny wizerunek, mocno rozwinięta duchowość) i punku (nihilizm, krytycyzm wobec świata). Jest to typ cichego, nieśmiałego wrażliwca, który swoje ponure emocje wyraża poprzez poezję i muzykę.
Jak najłatwiej rozpoznać emo? Poprzez styl ubierania się. Najbardziej charakterystyczne są wąskie dżinsowe spodnie (tzw. ‘rurki’), podkoszulki z nadrukami, paski w szachownicę lub nabijane ćwiekami, opaski na nadgarstkach i tenisówki (wyglądające na mocno znoszone). Emo ma też na ogół ciemną fryzurę z długą opadającą na oczy grzywką, którą zaczesuje na bok twarzy. Oczy, bez względu na płeć, obrysowuje czarną kredką, a krótkie paznokcie maluje różnokolorowymi lakierami.
Ostatnio media bardzo nagłośniły kwestię emo. Pojawił się obraz depresyjnego nastolatka skłonnego na samookaleczeń, a nawet samobójstwa. Gdy jednak zauważymy, że nasze dziecko zaczyna ubierać się w stylu emo, nie warto wpadać w panikę. Młodzi ludzie często bowiem hołdują różnym modom zaobserwowanym w otaczającym ich środowisku. Na ogół takie naśladownictwo jest dość powierzchowne i nie ma nic wspólnego z destrukcyjnymi zachowaniami. Trzeba na pewno nieco baczniej obserwować poczynania naszego nastolatka, a nawet odbyć z nim rozmowę. Pamiętajmy tylko, by nie było to umoralniające kazanie, ale szczery zaangażowany dialog. Nie zniechęcajmy się, kiedy natrafimy na milczenie i opór, wszak okres buntu nie należy do najłatwiejszych a jak mądrze stwierdził aforysta: „dziecko najwięcej miłości potrzebuje, wtedy gdy najmniej na nią zasługuje”.