Wielka Brytania zmaga się z poważnym problemem znarkotyzowanego społeczeństwa. Rocznie, według rządu, na Wyspy trafia od 35 do 45 ton kokainy, która tuż po marihuanie jest najchętniej i najczęściej zażywanym narkotykiem. Ze statystyk sporządzonych przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Home Office) wynika, że cały narkotykowy rynek na Wyspach Brytyjskich wart jest od 4 do ponad 6 miliardów funtów rocznie i stanowi poważną gałąź gospodarki. Daje zatrudnienie dużej grupie osób. Działa tu około 300 głównych importerów, 3 tyś. hurtowników i 70 tyś. ulicznych sprzedawców.
Według raportu przygotowanego na zlecenie szkockiego rządu 50 tyś. Szkotów jest uzależnionych od heroiny, a cały rynek narkotykowy szacuje się tu na 1,4 mld funtów. W Szkocji całkowity koszt społeczny i ekonomiczny spożycia narkotyków wynosi 3,5 mld funtów.
Anglicy zmagają się z problemem kokainy, w jej konsumpcji ustępują jedynie Hiszpanii, biorąc pod uwagę całą Europę. Regularnie zażywa jej ponad milion osób.
Ceny narkotyku dla przeciętnego mieszkańca są dość przystępne. Gram wysokiej jakości kokainy kosztuje 50 funtów, nieco zanieczyszczonej 30 , natomiast crack ( krystaliczna forma kokainy w postaci płatków lub kulek, 20 do 30 razy silniejsza niż sproszkowana ) można już dostać za 15 funtów za działkę.
Sfera narkotykowa stanowi poważne wyzwanie społeczne, ale problem polega na tym że Wielka Brytania walczy z narkotykami poprzez zupełnie nieskuteczną politykę represyjną.
Ponad 10 lat temu, w 1998 roku brytyjski rząd ogłosił plan mający na celu, jeśli nie wyeliminowanie to przynajmniej zmniejszenie do minimum problemu narkotyków i narkomanii. Walka obejmowała rynek lokalny, regionalny, krajowy i międzynarodowy. Jednak w wojnie z narkotykami rząd poniósł druzgocącą klęskę, a ich spożycie rośnie w zastraszającym tempie mimo licznych akcji informacyjnych, różnego rodzaju programów profilaktycznych, czy gróźb wynikających z paragrafów.
Walkę z problemem utrudnia „ narkotykowe lobby”. W tajnym raporcie Światowa Organizacja Zdrowia stwierdza, że marihuana jest mniej szkodliwa od papierosów i alkoholu. Brukowce podpierają się danymi, że w Wielkiej Brytanii papierosy zabijają ponad 100 tys. osób rocznie, alkohol ponad 8 tyś, a konopie oraz LSD właściwie nikogo.
Rządowi pozostaje jedynie nie ugiąć się pod naciskiem i skupić uwagę na prawnych rozwiązaniach problemu. Dlatego zaostrza on prawo i między innymi przenosi konopie indyjskie z narkotykowej klasy C do B. Oznacza to, że za palenie mniej szkodliwej od papierosów trawki można trafić nawet na 5 lat do więzienia.
Jednak europejskie dane wskazują, że założenia brytyjskiego rządu są błędne. I tak w Holandii dzięki liberalnemu prawu narkotykowemu, które dopuszcza zażywanie tzw. miękkich narkotyków znacznie spadło spożycie narkotyków twardych. W Portugalii drastycznie zmniejszyła się liczba uzależnionych od heroiny. Kraj ten ma najniższy w Europie procent osób sięgających po środki wytwarzane z konopi indyjskich. Dlaczego? W 2001 roku wprowadzono tam przepisy zezwalające na indywidualne posiadanie oraz używanie wszelkich substancji psychoaktywnych, jeśli znaleziona ilość nie przekracza zapasu na dziesięć dni zażywania.
Z doświadczeń innych państw, jak uczy historia, należy korzystać tym bardziej, że przez 10 lat nie udało się Brytyjczykom wypracować własnego, skutecznego programu walki z tym potężnym problemem.


