Historia Polski to nie tylko bohaterscy i przykładni rycerze, ułani, husaria. Były również mniej chlubne postacie, jak np. lisowczycy, którzy walcząc w całej Europie okryli się złą sławą zarówno u wrogów jak i u sprzymierzeńców. W naszej historii także swoją kartę zapisali żołnierze należący do tzw. Huzarów Śmierci, których oskarża się o dokonanie mordów na sowieckich jeńcach w czasie wojny polsko- bolszewickiej. Co ciekawe informacji na temat tych oddziałów jest bardzo niewiele. a szkoda, zwłaszcza w kontekście ostatnich stosunków polsko – rosyjskich.Był rok 1920. Od wschodu szła bolszewicka nawałnica, niosąc ze sobą śmierć, zniszczenie i pożogę. Wykluwające się państwo Polskie zostało zagrożone unicestwieniem już w zarodku. Panikę szerzyły mordy na jeńcach, rannych, oficerach i ludności cywilnej dokonywanych przez "czerwonych kozaków". Na zapleczu gorączkowo organizowano jakiekolwiek siły i odwody mogące zapobiec klęsce. W takich właśnie warunkach 23 lipca 1920 r. w Białymstoku powstał Ochotniczy Dywizjon Jazdy 1 Armii który później zasłynął jako Huzarzy Śmierci. Dowódcą tej jednostki został porucznik Józef Siła-Nowicki.
Huzarzy Śmierci wzięli swoją nazwę najprawdopodobniej od nazwy pruskich Huzarów Śmierci- elitarnej pruskiej kawalerii, która się wsławiła podczas wojny z Francją w 1870 i podczas I Wojny Światowej. Ciekawość może wzbudzić umundurowanie tych jednostek: czarne mundury, na czapkach pod orzełkiem, charakterystyczny emblemat - czaszka ze skrzyżowanymi piszczelami lub mieczami na tle krzyża rycerskiego. Warto dodać, że czaszka była symbolem międzynarodowym, oznaczającym pogardę dla śmierci żołnierzy idących w bój. Dopiero kilkanaście lat później, w Niemczech, gdy trupie czaszki zaczęli nosić członkowie SS, symbol ten utożsamiano ze zbrodniczą działalnością.
Na początku w skład Huzarów Śmierci wchodzili żołnierze jazdy majora Jaworskiego i Pułku Jazdy Tatarskiej oraz ochotnicy, umiejący jeździć dobrze konno (w Polsce, kraju o bogatych tradycjach kawaleryjskich- kandydatów nie brakowało). Dołączano do oddziałów także dezerterów, którzy zamiast iść pod sąd wojenny, mieli szansę odkupić hańbę własną krwią. Utworzono dwa szwadrony konny i pieszy.
Chrzest bojowy Huzarze Śmierci (szli pod biało-czarny proporczykiem z przypiętą trupią główką lub czarny z białym trójkątem) przeszli pod koniec lipca 1920 r. Źródła podają tu sprzeczne informacje: według jednych pierwszą walkę stoczyli w rejonie Małkini 28 lipca, według innych, nastąpiło to 30 lipca pod wsią Dzierzbany.
Tymczasem bolszewicy niebezpiecznie szybko zbliżali się do Warszawy. W obliczu zagrożenia stolicy powołano do życia m.in. Samodzielny Szwadron Policji Konnej, który zbierał się w Łodzi. Policjanci stanowili dosyć dużą wartość bojową, gdyż w większości mieli za sobą służbę frontową w szeregach armii państw zaborczych lub w Legionach Polskich w okresie I Wojny Światowej. Złożony z nich oddział liczył 118 ludzi i włączony został do Huzarów jako trzeci szwadron.
W połowie sierpnia Huzarzy Śmierci liczyli już ponad 600 osób, 30 kaemów. 13 sierpnia zostali skierowani do patrolowania rejonu rzeki Narwi, mieli zapobiec przekroczeniu przez Sowietów rzeki, a w razie ataku, musieli dać opór aż do nadejścia piechoty. Następnie walczyli pod Serockiem i Nieporętem. W tych podwarszawskich potyczkach Huzarzy, a zwłaszcza wchodzący w ich skład policjanci udowodnili wartość bojową. Potrafili wiązać liczniejsze siły przeciwnika. Ich działania wpływały na poprawienie nastrojów w oddziałach polskich, które do tej pory tylko się cofały. Huzarzy Śmierci w trakcie Bitwy o Warszawę stracił 9 poległych, 11 rannych i kilku zaginionych żołnierzy, co jak na tak zażarte starcia z przeważającą liczebnie piechotą i kawalerią sowiecką nie wydaje się liczbą wielką.
Po bitwie warszawskiej bolszewicy byli w odwrocie, a w pogoń za nimi podążały polskie oddziały, m.in. Huzarzy Śmierci. Największą bitwę stoczyli pod Myszyńcem 24 sierpnia, kiedy stanęli na drodze oddziałom bolszewickim próbującym przebić się na teren Prus Wschodnich, należących do Niemiec. Rosjanie chcieli uniknąć niewoli, gdyż doskonale zdawali sobie sprawę jaki czeka ich los za wszystkie zbrodnie, których się dopuścili na Polakach, zwłaszcza na ludności cywilnej. Wywiązała się wielogodzinna walka, w której liczebną przewagę mieli Rosjanie. O zwycięstwie Polaków zadecydowała szarża Huzarów przeprowadzona przez główne siły dywizjonu pod osobistym dowództwem por. Siły-Nowickiego. Była to typowa „ułańska” szarża, która przypominała gwałtowny huragan, który przetoczył się po głowach przerażonych bolszewików. A gdy Rosjanie rzucili się do ucieczki, polskie szable „orały” ich plecy. Walkę przeżyło 100 Rosjan tylko dzięki temu, że zdążyli rzucić broń i się poddać.
W listopadzie Huzarzy zostali skierowani na wileńszczyznę, gdzie zostali włączeni do Armii Litwy Środkowej. W tym okresie jednostka występowała pod nazwą 1 Dywizjon Huzarów Wojsk Litwy Środkowej. 27 kwietnia 1922 roku Huzarzy Śmierci pożegnali się ze swoją nazwą i groźnym emblematem. Oddział został rozformowany po czym na jego bazie powstał II Dywizjon 3 Pułku Strzelców KonnychKontrowersje wokół polskich Huzarzy śmierci dotyczą ich domniemanych mordów na jeńcach sowieckich. Istnieją przypuszczenia, że to oni wymordowali wziętych do niewoli jeńców Rosyjskich z Armii Budionnego. Inna sprawa, że ówczesne realia i wydarzenia w wojnie 1920, wyglądały tak, że to najpierw Rosjanie terroryzowali ludność cywilną, a potem pomsty na nich szukali Polacy. Zaznaczyć jednak należy, że brakuje źródeł, by potwierdzić czy rzeczywiście Huzarzy dokonali tych mordów. Dzisiaj m.in. te wydarzenia przywołuje dyplomacja rosyjska, odpowiadając na nasze żądania uznania Katynia za ludobójstwo. Oczywiście trzeba podchodzić do tego z dużym dystansem, gdyż nie od dziś wiadomo, że historia u Rosjan była często batem propagandy.
Można jeszcze wspomnieć, że członkowie szwadronów stali się negatywnymi bohaterami po skierowaniu na Litwę, gdzie w trakcie kilku miesięcy bezczynności zasłynęli przede wszystkim ze swawoli, wszczynania bijatyk z żołnierzami z innych oddziałów, a nawet dopuszczali się grabieży mienia ludności cywilnej.
Zapewne istnieją jakieś źródła o Huzarach Śmierci i być może wkrótce dostępna będzie o ich losach szersza wiedza. Bo tak naprawdę niewiele osób o nich słyszało...Kolejna biała plama w historii Polski.
Kris
Bibliografia: Marek Gajewski: Huzarzy śmierci wojny 1920 r. Białystok: Muzeum Wojska w Białymstoku, 1999.
Komentarze
Jak widać grzecznymi chłopcami nie byli:)
Ciekawe czy tak samo tłumaczyli się ci co strzelali w katyniu?
Ci mordercy co strzelali w Katyniu strzelali za pieniądze bo tak chcieli a Huzarzy szli w bój dla wolnej i niepodległej Rzeczpospolitej , szli w bój bo tego od nich wymagał ich honor ich patriotyzm!
Na wojnie tej było wiele przypadków opatrywania jeńców i odsyłania do niewoli przez polskich żołnierzy więc co ci drudzy byli gorsi lub ujmowało to czymś w ich bohaterstwie. przyznaj kolego że chyba troszkę się zagalopowałeś. Rozmawiamy jednak tylko hipotetycznie bo jak twierdzi twórca w/w artykułu niema twardych dowodów na to że husarze śmierci mordowali,to raczej tylko pogłoski.
Polecam wszystkim komu Bóg i Ojczyzna miła histonie bohatera który niema sobie równych z pośród wszystkich dzielnych naszych rodaków z okresu 2 wojny. Polecam życiorys i film o losach -- , Rotmistrz Witold Pilecki .O tym gościu powinni uczyć w szkołach na lekcjach historii.
W pełni popieram. Nic dodać, nic ująć.
W tym momencie można również przytoczyć zołnierzy wyklętych, tę elite, która nie koniecznie, jak ktos wyżej wspomniał, miała na sumieniu alkohol i dziewczynki. "Łupaszko", "Ogień", "Zapora", "Huzar", "Uskok", "Rój", żywo w pamięci mieli walki 1920 r., bądź wychowywani byli w prawdziwym patriotyzmie, pokazywano im czym jest hołota ze wschodu, nie umiejąca czytać, nie wiedząca, że poza żarciem, piciem i chędożeniem jest coś takiego jak uczucia wyższe, kultura itp. Chwała tym ludziom, bo dziś mamy wzory do naśladowania. Bo dzięki nim wiemy, że w obliczu nawet beznadziei warto jest zawsze walczyć o swoją ziemię, honor, bezpieczeństwo rodziny, najbliższych, za przyszłość narodu. To wartości bezcenne.
Polski Orzeł zawsze będzie rwał się do lotu, tak gdzie wolność jest:)
Masz, skiner rację, jeżeli chodzi o Katyń w aspekcie przynależności żołnierskiej. Ale te ludobójstwo dotyczyło nie tylko oficerów armii, walczących, ale elity intelektualnej. Przecież tam byli naukowcy, nauczyciele itd. itp. Stąd też Katyń jest symbolem dążenia diabolicznego komunizu do niszczenia tego co w narodzie jest najcenniejsze, wartości, patriotyzmu. Wszak wiadomo, że rzeczywistość kreuja ludzi mądrzy, wybitni. Tacy też właśnie przeciwstawili się w 1920 r. marszowi czerwonych na zachód i w m. in. w zemście za to Stalin ich zgładził.
Tak patrzę na tę sprawę.
Tu nie do końca się zgodzę.
Kwestia przeżycia, nieodrazu oznacza braku męstwa, honoru. Zastanawiałeś się, ilu z tych pomordowanych w Katyniu kombinowała jak przeżyć i walczyć dalej. Nie w tym rzecz by bezsensowanie umierać. Zobacz, że Niemcom niewielu się poddało.
Najważniejszą rzeczą było przeżyć nie dla samego życia, ale dla odbudowy ponownie wolnej Ojczyzny.
Fajnie jest poczytać mądre słowa. Powiem Ci kolego, że jesteś przykładem na to, że nawet kilkadziesiąt lat komunizmu nie potrafiło zniszczyć pamięci o przodkach, o tym jak było naprawdę:)
dla nas nikt nie miał litości..
Bohatera którego heroizm i niespotykane męstwo w czasie działań wojennych i okupacji jak i dalsze walka o wolność nie mają sobie równych
.Googlujcie sobie. Rotmistrz Witold Pilecki
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.