•  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Reklama

A+ R A-

Sopel i Śliski - recenzja książek Pawła Kornewa.

Te połączone ze sobą dwuczęściowe tomy, których bohaterem jest Sopel, wydane przez lubelską „Fabrykę Słów” są prawdziwą gratką dla wielbicieli rosyjskojęzycznej literatury fantasy. Kornew jest godnym następcą takich autorów jak Pierumow, Yeskow, czy Strugaccy. Reprezentuje godnie dobre cechy rosyjskiej fantastyki – realizm, ciekawe tło wydarzeń, sarkazm, czy inteligencję. Rosjanie są do nas bardzo podobni w postrzeganiu rzeczywistości, a i historyczne konotacje są mocniejsze w porównaniu z zachodem Europy, więc bardzo dobrze się dzieje, że coraz więcej książek ich autorstwa trafia na półki naszych księgarń.

Najmocniejszym punktem powieści Kornewa jest w mojej ocenie świat w jakim poruszają się bohaterowie książek. Przygranicze (coś jakby alternatywna Syberia), bo o nim mowa to straszne miejsce, a trafić można do niego jedynie przypadkiem. Wyobraźcie sobie, że pewnego razu podczas dłuższego postoju pociągu na stacji kolejowej postanawiacie rozprostować kości i rozejrzeć się po okolicy. Kiedy po chwili wracacie, by kontynuować podróż okazuje się, że pociąg zniknął. Razem z nim zniknęła stacja kolejowa, tory, ludzie, a dookoła panuje zima, bardzo sroga wszechogarniająca zima, przed którą nie ma się gdzie schronić. A na dodatek występuje tam cały przekrój monstr, jakie możemy sobie tylko wyobrazić, z wilkołakami i wampirami na czele (srebro niezbędne do ich zabicia jest w cenie). Pięknie, nieprawdaż? A do tego tylko kilka nielicznych osad (miasteczek?) i chutorów, gdzie nieliczni ludzie się gromadzą i tworzą jakąś cywilizację.

Choć nazwanie cywilizacją zachowań ludzi przygranicza byłoby z naszego punktu widzenia jawnym nadużyciem. Tam wszyscy są przeciwko wszystkim, grupują się w paramilitarne i wprost bandyckie organizacje, by przeżyć i walczyć o lepsza pozycję w hierarchii „Fortu”, głównego ośrodka miejskiego w jakim obraca się bohater. Z mieszkańcami Fortu nie ma żartów – za jedno krzywe spojrzenie można „zarobić” nożem, a za kilka rubli zabiliby własna matkę, konfliktów nie rozwiązuje się tu siłą argumentów, a raczej argumentem siły.
 
Naboje do karabinu są droższe niż czyjeś życie i zdrowie. Do tego dochodzi jeszcze nieodzowny alkohol i narkotyki, ale temu nie ma się akurat co dziwić, kto z nas nie szukałby zapomnienia w wódce zmuszony żyć w takim świecie. Nie jest to więc miejsce, w którym łatwo się odnaleźć. Przypomina może nieco krainę ze S.T.A.L.K.E.R.A., a zachowanie odizolowanych na Przygraniczu ludzi jest bardzo podobne do chłopców z „Władcy Much” Goldinga. Tak samo jak oni, ludzie trafiający znienacka w wieczne śniegi powoli pogrążają się w barbarzyństwie i grupują się w organizacjach rządzonych na zasadzie siły. Całość jest dodatkowo okraszona odrobiną magii, która komponuje się w niesamowity sposób z industrialnym i pragmatycznym „Przygraniczem”.

Tytułowym bohaterem powieści jest Sopel, nazywany też czasem Śliskim. Ma około trzydziestu lat i jakiś czas już żyje na Przygraniczu. Można powiedzieć, że nawet w pewnym sensie zdążył się już przystosować. Chodzi w Patrolu, formacji zbrojnej mającej oczyszczać z zagrożeń okolice Fortu, a w międzyczasie dorabia sobie na chleb i butelkę samogonu wykonując różne „fuchy”. Trudno określić czy jest dobrym, czy złym człowiekiem. On po prostu próbuje przeżyć. Bez skrupułów zabije, aby sam nie zostać zabitym. Jest twardy i sprytny, na ile jest to konieczne by unikać niepotrzebnego ryzyka (to niestety nie udaje mu się zbyt dobrze – jak sam mówi ma po prostu pecha). Max Stirner ze swoją filozofią człowieka egoisty uważającego za dobre tylko to, co jest dobre dla niego samego byłby niewątpliwie z Sopla dumny. Poza tym, że Śliski jest „szybki w rękach” ma również naprawdę głębokie przemyślenia, które aż ociekają cynizmem i sarkazmem:

„Ale choć rozum podpowiada, że każdego dnia stąpasz boso po brzytwie, mając po obu stronach przepaść, mimo to trwasz w uporczywym przekonaniu o własnej nieśmiertelności. Ażeby różne myśli, od których można dostać gęsiej skórki, nie przychodziły do głowy, zalewasz je bohatersko wódka.  Życie na kacu to oczywiście żaden miód, ale przynajmniej trzyma z daleka od refleksji na temat kruchości istnienia. Myślisz tylko, czym i z kim wbić by klina. A że ludzi, z którymi można posiedzieć i po prostu pomilczeć, z każdym dniem ubywa, to już bzdura. Najważniejsze znaleźć dziś towarzysza do flaszki”.
 
          
 
Nie zdradzając dokładnie fabuły cyklu można powiedzieć, że na akcję książek składają się perypetie tytułowego Sopla z otaczającym go światem. Każda karta książki to walka o przeżycie – z ludźmi, potworami, czasem niestety także z „przyjaciółmi”. Wyjścia z Fortu, przeplatane są epizodami wewnątrz murów obronnych, gdzie zorganizowanie sobie czegokolwiek (amunicja, jedzenie, amulety) jest nie lada wyzwaniem, szczególnie biorąc pod uwagę ludzi, jakich Śliski na swojej drodze spotka. Akcja książki to śmiertelna gra, a większość tych kłopotów, przez przypadkowo nabyty nóż......     

Kornew stworzył książkę fantasy (czy raczej fantasy – horror) o niezwykle interesującej fabule. Wykreowany przez niego świat uderza intensywnością szczegółów i faktów. Jest to świat dla naprawdę twardych ludzi. Cały czas coś się dzieje, a wartka akcja nie pozwala nawet na moment oderwać się czytelnikowi od lektury. Pomimo kilku błędów jakich autor się nie ustrzegł – czasem widać nieco denerwujący schemat z Role Playing Games, (zebrać wyposażenie, wypełnić zadanie, szczęśliwie wrócić), jest to pozycja z wszech miar godna polecenia. Nie będziemy się przy niej nudzić, a ostrzeżenie wydawcy czytać w rękawiczkach jest jak najbardziej trafne.

                                                M.Z.

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież