•  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Reklama

A+ R A-

Po Gruzji czas na Portugalię

Reprezentacja Polski pokonała Gruzję 67:58 w Łodzi w kolejnym meczu w drodze do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Najskuteczniejszym graczem naszej drużyny był Marcin Gortat, zdobywca 17 punktów.

- To nie będzie pojedynek Gortata z Paczulią, tylko spotkanie Polski z Gruzją – mówił przed meczem Marcin Gortat. Nie da się jednak ukryć, że obaj środkowi z NBA to wiodące postacie w swoich zespołach. Jak Polska większość akcji gra przez Gortata, tak w gruzińskiej ekipie większość piłek kierowanych jest do Paczulii. W pierwszym starciu górą był zawodnik Atlanty Hawks – zapisał on na swym koncie 26 punktów i 8 zbiórek.


Również dzisiejszego wieczoru uwaga publiki skupiała się na starciu tych graczy. Warto jednak zaznaczyć, że Paczulia dzień wcześniej nie brał udziału w przedmeczowych treningach swego zespołu. Powód? Drobny uraz kolana. Mimo wszystko lider Gruzji wybiegł dziś w pierwszej piątce. Był jednak zdecydowanie w cieniu Gortata. Puczulia w pierwszej połowie spudłował wszystkie sześć rzutów, a pierwsze punkty z gry zdobył dopiero po 16 minutach gry. Z kolei środkowy Orlando Magic był dobrze obsługiwany podaniami przez kolegów i przez pierwsze 20 minut zapisał na swym koncie już 8 punktów i 5 zbiórek, a w całym spotkaniu 17 punktów i 8 zbiórek. Jego bezpośredni rywal wypadł zdecydowanie gorzej. W 31 minut trafił tylko 1 z 10 rzutów z gry (łącznie 8 punktów) i miał 7 zbiórek. - Z Zazą jest już lepiej. Przez ostatnie dwa dni nie trenował, ale na szczęście dzisiaj zagrał - mówił po spotkaniu trener Igor Kokoskov.

W naszym zespole – tak jak w meczu z Belgią – ciężar gry został przesunięty bliżej obręczy. Często widzieliśmy indywidualne akcje Gortata czy Macieja Lampego, którzy w poprzednim spotkaniu łącznie zdobyli aż 53 punkty. Obaj często odrzucali piłki na obwód, lecz tego wieczoru Polacy pudłowali zza linii 6,25. W pierwszej połowie trzykrotnie trafił jedynie Łukasz Koszarek. To właśnie jego trójka równo z syreną kończącą pierwszą połowę wyprowadziła nasz zespół na prowadzenie 35:25 po 20 minutach. Wcześniej Polacy prowadzili jeszcze wyżej (32:21), ale w drugiej kwarcie niezwykle aktywny był Manuczar Markoiszwili. W tym fragmencie gry zdobył on aż 10 punktów.

Choć już w pierwszej akcji drugiej połowy Gortat ograł po raz kolejny Paczulię i trafił spod samego kosza, to szybko inicjatywę przejęli Gruzini. W 26 minucie zniwelowali straty do 5 punktów (34:39). Zmobilizowało to Polaków, bo zaraz akcję 2+1 zapisał na swym koncie Gortat, później za 3 trafił Łukasz Majewski, a serię przedłużył rzutem spod kosza Filip Dylewicz. Tak więc podopieczni Griszczuka już minutę później wygrywali więc 47:34.

Polacy ostatnią kwartę rozpoczynali prowadząc różnicą 13 punktów (47:36), jednak by wyprzedzić Gruzję w tabeli potrzebowali wyższej wygranej. Przypomnijmy, że w pierwszym starciu tych ekip nasza kadra przegrała 65:84. Choć momentami było naprawdę blisko (52:36), to rywale wcale nie dawali za wygraną i dwiema kolejnymi trójkami doprowadzili do stanu 52:42. Taka różnica utrzymywała się długo, choć licznie zebrani kibice (8700) wspierali zespół Griszczuka z całych sił. Jeszcze na 4,5 minuty Polacy prowadzili 16 punktami, lecz później w ich grę wdał się chaos. Nasi reprezentacji zdecydowali się na krótkie akcje kończone zazwyczaj trzypunktowymi rzutami z nieprzygotowanych pozycji. - Ta strata punktowa z Gruzji była chyba aż za bardzo w naszych głowach. Widać to było w naszej grze zwłaszcza w końcówce. Wtedy nie graliśmy zbyt rozważnie, przez co daliśmy Gruzji zniwelować dziś straty do 9 punktów - tłumaczył Koszarek.


Ostatecznie nasz zespół wygrał 67:58 i zachował szanse na bezpośredni awans do przyszłorocznych Mistrzostw Europy. - Nie ma co gdybać czy kalkulować. Teraz trzeba wygrać wszystkie pozostałe spotkania - zapowiedział Koszarek. Polaków czekają jeszcze mecze z Portugalią, Bułgarią i Belgią.

- Nie mam zastrzeżeń do gry mojego zespołu, gorzej było w ataku. Mieliśmy swoje pozycje w ataku, gdybyśmy trafiali, mielibyśmy szansę. Polacy zasłużyli na to zwycięstwo - tłumaczy trener Kokoskov. Jego zespół w tym spotkaniu miał ogromne problemy ze skutecznością - Gruzini trafili tylko 18 z 64 rzutów z gry, co dało im 28% skuteczności w tym elemencie. Również i Polacy nie prezentowali najlepszej formy strzeleckiej. Z 26 prób 3-punktowych rzutów drogę do kosza znalazły jedynie te autorstwa Koszarka (4/7 za 3) i Majewskiego (1/4). Aż sześć pudeł zza linii 6,25 miał Dardan Berisha, a po cztery Thomas Kelati oraz Maciej Lampe.

Grupa C

Polska - Gruzja 67:58 (12:8, 23:17, 12:11, 20:22)

Polska: Marcin Gortat 17, Maciej Lampe 14, Łukasz Koszarek 13, Dardan Berisha 9, Filip Dylewicz 5, Thomas Kelati 4, Łukasz Majewski 3, Adam Hrycaniuk 2

Gruzja: Manuchar Markoiszwili 19, Taurean Green 9, Wiktor Sanikidze 9, Zaza Paczulia 8, Nikoloz Ckitiszwili 5, Giorgi Shermadini 4, Tornike Szengelia 4, Giorgi Cincadze 0, Giorgi Gamkrelidze 0


1. Belgia 3-1
2. Bułgaria 3-2
3. Polska 3-2
4. Gruzja 3-2
5. Portugalia 0-5
 
 
Źródło: polskikosz.pl
Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież