Wtorek, 24 Sierpień 2010 10:55

Polacy wygrali pierwszy z dwóch kluczowych meczów kwalifikacji do EuroBasketu 2011 na Litwie. W katowickim Spodku, przy dopingu 7500 kibiców, nasi kadrowicze okazali się lepsi od Bułgarów wygrywając 75:71. Doskonałe spotkanie rozegrał Marcin Gortat, który zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów i 9 zbiórek.
Przypomnijmy, że aby awansować z pierwszego miejsca Polacy muszą wygrać dwa ostatnie mecze (ten z Bułgarią i z Belgią w Antwerpii) i liczyć na porażkę Belgii w Bułgarii. Także awans z drugiego miejsca jest nadal realny, ale trzeba wygrać jeszcze w Belgii.
Polacy spotkanie z Bułgarami rozpoczęli z Maciejem Lampe w pierwszej piątce. Jeszcze wczoraj było podejrzenie, że polski skrzydłowy Uniksu Kazań może nie zagrać. Jednak grypa żołądkowa, której nabawił się zawodnik po powrocie z Portugalii nie okazała się zbyt groźna. - Sztab medyczny przywrócił szybko Maćka do zdrowia. Schudł kilogram, ale pokazał charakter, wyszedł na parkiet i był skoncentrowany. Bardzo nam pomógł - wyjaśnił Igor Griszczuk, szkoleniowiec polskiej reprezentacji.
Zaczęło się niezbyt dobrze, bo Bułgarzy zdobywali pierwsi punkty i prowadzili 4:0. Polacy szybko jednak się odegrali czterema punktami Lampego. Później była już walka kosz za kosz, w której brylowali Lampe i Gortat. To oni zdobyli 16 z 18 punktów Polaków w pierwszej kwarcie. Dwa ostatnie w tej części gry zdobył Dardan Berisha wyprowadzając nas na prowadzenie 18:16.
Polacy stopniowo przejmowali inicjatywę i po dwóch trójkach, najpierw Lampego, a chwilę później Kamila Chanas wygrywaliśmy 28:20. Kiedy Gortat i Lampe przestali punktować do gry na szczęście włączyli się inni zawodnicy, którzy pomogli utrzymać prowadzenie. Dobrą zmianę dał szczególnie Kamil Chanas, który nie tylko zdobył pięć punktów w sześć minut, ale przydał się także w obronie i dał kilka minut odpoczynku Łukaszowi Koszarkowi.
Na początku trzeciej kwarty wygrywaliśmy nawet różnicą 12 punktów, ale wtedy zaczęliśmy popełniać błędy. Goście szybko je wykorzystali i po punktach Dejana Ivanowa nasza przewaga stopniała do czterech punktów. Od tego momentu zrobiło się trochę nerwowo, ale na szczęście Polacy niesieni dopingiem katowickiej publiczności nie dali sobie odebrać prowadzenia.
Po kilku minutach lepsze gry znów jednak nastąpił przestój. Na cztery minuty przed końcem wygrywaliśmy jedynie 65:63. Na dodatek popełniliśmy stratę w ataku i Bułgarzy trzy razy ponawiali swoją akcję. Punktów jednak zdobyć się im nie udało. Wtedy przebudził się Łukasz Koszarek, który trafił bardzo ważną trójkę i na nieco ponad trzy minuty przed końcem meczu prowadziliśmy 68:63.
Na dwie minuty przed końcem spotkania dwa przewinienia popełnił najlepszy gracz naszych rywali - Filip Videnov. Lider Bułgarów do tego momentu zdobył 21 punktów. Nie przeszkodziło to jednak gościom w odrabianiu strat. Po jednym celnym wolnym Kaloyana Ivanova było już tylko 70:69 i 69 sekund do końca meczu. Za faul na Ivanovie szybko jednak zrewanżował się Lampe, który zdobył dwa punkty z półdystansu.
Przy rzucie za trzy faulowany był jednak Chavdar Kostov. Nie skorzystał jednak z prezentu i przy stanie 72:69 trafił tylko dwa rzuty wolne. W następnej akcji piłka trafiła do Kelatiego, który trafił trójkę i zapewnił Polakom bardzo ważne zwycięstwo.
Polska - Bułgaria 75:71
(18:16, 20:14, 15:17, 22:24)
Polska: Marcin Gortat 23, Maciej Lampe 15, Łukasz Majewski 11, Łukasz Koszarek 7, Thomas Kelati 7, Dardan Berisha 5, Kamil Chanas 5, Adam Hrycaniuk 2, Filip Dylewicz 0
Bułgaria: Filip Widenow 21, Czawdar Kostow 14, Dejan Iwanow 11, Earl Calloway 9, Nikołaj Warbanow 6, Kałojan Iwanow 6, Zlatin Georgiew 3, Stefan Georgiew 1, Asen Welikow 0
Źródło: pzkosz.pl