•  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Reklama

A+ R A-

Bracia Adamowiczowie

Przed Adamowiczami już wcześniej lot nad oceanem odbył pilot Wojska Polskiego podpułkownik Stanisław Skarżyński. Jednak to właśnie dwaj otyli łysiejący amatorzy po raz pierwszy przelecieli nad północnym Atlantykiem. Ich brawurowa odwaga godna jest podziwu.

Bolesław (ur. 1898 r.) i Józef  (ur. 1893 r.) Adamowiczowie pochodzili z Wileńszczyzny, ale jeszcze przed 1914 rokiem wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Początkowo pracowali w tamtejszych fabrykach. W końcu założyli wytwórnię napojów gazowanych i chłodzących. Własna działalność pozwoliła im na niezależność finansową.

1928 rok okazał się dla Polaków przełomowy. Wówczas jako pasażerowie odbyli pierwszy lot samolotem. Ta przygoda sprawiła, że zafascynowali się lotnictwem.
Niedługo potem dzięki oszczędnościom kupili własny samolot i odbyli kurs pilotażu. Choć ich umiejętności pozostawiały wiele do życzenia, bracia postanowili odbyć lot nad Atlantykiem.
Sprzedali starą maszynę i nabyli dalekodystansowy samolot J300, który poruszał się z maksymalną prędkością 209 km/h. Nie wyposażyli go jednak w radio ani w automatycznego pilota. Na kadłubie wymalowali za to polskie godło – Orła Białego.

Ryzykowny lot dwóch amatorów miał zacząć się w Harbour Grace w Nowej Fundlandii, a zakończyć w Warszawie. Poprzedził go jednak drobny wypadek (pilot lecący z Nowego Jorku na docelowe lądowisko uszkodził własność Adamowiczów), który zmusił braci do remontu maszyny.

Wreszcie o piątej rano 29 czerwca 1934 roku wystartowali. Choć zamontowali 2 dodatkowe zbiorniki i paliwo zabrali jeszcze dodatkowo w blaszanych bańkach, podróż nie obyła się bez trudności. Bolesław i Józef po kilku godzinach znaleźli się w tak niskiej temperaturze, że samolot uległ oblodzeniu i stracił sterowność. Obniżenie pułapu pozwoliło jednak odzyskać panowanie nad maszyną.
Kiedy zdawało się już, że najgorsze mają za sobą rozpętała się ulewna burza i zaczął wiać porywisty wiatr. Na domiar nieszczęścia jeden ze zbiorników zaczął przeciekać. Adamowiczowie wykazali się jednak niesamowitym opanowaniem i rozwagą. Przepompowali paliwo z dodatkowego baku i wreszcie 30 czerwca wylądowali we francuskiej Normandii.
 
 
Lotnisko w Warszawie, 2 lipca 1934
 
Tutaj dokonali niezbędnych napraw. Zawitali również do Paryża, gdzie wzbudzili żywe zainteresowanie. Kolejnym przystankiem miała być już stolica Polski. Niestety pomyłki w nawigacji zmusiły ich do jeszcze dwóch postojów na trasie: w Niemczech i Toruniu.
Lądowanie na lotnisku mokotowskim w Warszawie nastąpiło 2 lipca 1934 roku. Adamowiczom towarzyszyła honorowa eskorta oraz tłumy ciekawskich.
Bohaterski wyczyn docenili nie tylko zwykli mieszkańcy stolicy, lecz również najwyższe władze. Adamowiczowie otrzymali honorowe odznaczenia pilotów wojskowych. Podejmował ich nawet sam premier Leon Kozłowski.

Niestety po tym chlubnym wyczynie wrócili do USA i słuch o nich zaginął. Nie znamy nawet dat ani miejsc ich śmierci.
Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież